Ile powinieneś zarabiać, aby poczuć się szczęśliwym?
Czy można kupić szczęście za pieniądze? Niektórzy powiedzą, że tak. Inni gwałtownie zaprzeczą.
Jak zwykle jednak w życiu odpowiedź nie jest biało-czarna, ale bardziej skomplikowana.
W ankiecie magazynu TIME, gdy pytano ludzi o to, co jest ich głównym źródłem szczęścia, pieniądze znalazły się na 14 miejscu. Zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że ogromną część każdego dnia ci sami ludzie spędzają na staraniach, aby te pieniądze właśnie zarobić.
Zwłaszcza, że mało kto zaprzeczy, iż brak pieniędzy czyni ludzi nieszczęśliwymi. Brak pieniędzy oznacza bowiem ciągłą frustrację, wynikającą z problemów z zaspokojeniem najbardziej podstawowych potrzeb.
Biednym trudno jest czuć się szczęśliwymi
Wbrew obiegowym sloganom, mówiącym, że lepiej być biednym i szczęśliwym niż bogatym a nieszczęśliwym, okazuje się, że ludziom biednym trudno jest jednak czuć się szczęśliwymi z bardzo obiektywnych powodów. Jeśli trzeba codziennie liczyć każdy wydany grosz, kalkulować: na to mnie stać, a na to nie, rezygnować z rzeczy, które dla innych ludzi są oczywiste, to może być – i jest – bardzo frustrujące.
(Za ludzi biednych w Europie uważa się osoby zarabiające równowartość około 10.000,- USD rocznie.)
Czym więcej pieniędzy, tym większe poczucie szczęścia – do czasu.
Ankieta TIME wskazuje, że poziom życiowej satysfakcji rośnie wraz ze wzrostem dochodów powyżej 10.000,- USD. Więcej pieniędzy to więcej szczęścia.
Ale wznosząca się linia wykresu nie biegnie w nieskończoność. Przy poziomie dochodów 50.000,- USD rocznie linia szczęścia przestaje gwałtownie się wznosić i staje się bardziej płaska. Od tego momentu dalszy wzrost dochodów i dalszy wzrost poczucia szczęścia biorą coraz bardziej zdecydowany rozwód.
Istnienie takiej magicznej granicy, przy której pieniądze rzeczywiście więcej szczęścia nie dają, potwierdzają badania przeprowadzone na Uniwersytecie Prinston. Jednak w świetle tych badań granica leży o połowę wyżej od tej wyznaczonej przez badanie przeprowadzone przez TIME.
Economiści Angus Deaton i laureat nagrody Nobla w ekonomii Daniel Kahneman przeanalizowali dane pochodzące od 450.000 osób. I wyznaczyli punkt odniesienia, przy którym pieniądze i szczęście nie idą już w parze, na 75.000,- USD rocznie. Im niżej od tej granicy plasują się dochody danej osoby, tym niżej plasuje się ona na drabinie szczęścia. Ale wyższe dochody wcale nie oznaczają większego szczęścia.
Jeśli więc zarabiasz 75.000,- USD rocznie, oznacza to, że finansowo zrobiłeś to, co mogłeś, a zarabiając nawet dużo więcej, to niewiele – o ile w ogóle – przesuniesz się wyżej na drabinie szczęścia.
Problemy z kwotami
Trudno ślepo odnosić te dane do polskiej rzeczywistości i przeliczać kwoty z dolarów na złotówki. Bardziej poprawnie będzie potraktować je jako pewne orientacyjne wskaźniki, które mówią nam, że istnieje pewna kwota rocznego dochodu, która:
- pozwala na zaspokojenie naszych podstawowych potrzeb,
- umożliwia nam swobodne wydawanie pieniędzy na rzeczy, które pozwalają nam czuć się dobrze.
Prawdopodobnie tu właśnie leży sedno tajemnicy punktu finansowego szczęścia. Możemy kupić tylko określoną ilość rzeczy albo usług, przez które czujemy się lepiej. Przesiadka ze starego grata na luksusowy samochód może stać się niezapomnianym przeżyciem. Przesiadka z bardzo luksusowego samochodu na jeszcze bardziej luksusowy nie będzie mogła się równać temu pierwszemu doświadczeniu.
To prosta zasada kontrastu w akcji. Połączona z zasadą zmniejszających się przychodów.
Najbardziej dobitnym zobrazowaniem i potwierdzeniem zasadności istnienia takiego punktu w osiąganych dochodach, od którego pieniądze nie powodują zwiększenia poczucia szczęścia, jest historia Michela Jacksona.
Jeśli miałeś okazję oglądać film dokumentalny o Jacksonie, może pamiętasz te ujęcia, kiedy bajecznie bogaty i samotny gwiazdor jeździł nocami na zabawkowym rowerku pustymi hotelowymi korytarzami… albo gdy wybierał się na zakupy, wydając dziesiątki i setki tysięcy dolarów na jakieś egzotyczne ozdoby i tandetne, choć koszmarnie drogie figurki… a potem zapominał o nich.
Satysfakcja z osiągnięć a szczęście w codziennym życiu
To wszystko nie oznacza jednak, że wzrost dochodów powyżej granicy 50.000,- USD (według jednych) czy powyżej 75.000,- USD (według drugich) nie ma żadnego znaczenia.
Upieranie się przy tym byłoby zaklinaniem wiatru.
Znacznie wyższe zarobki dają znacznie wyższe poczucie zadowolenia z osiągnięć. I ludzie więcej zarabiający wyżej oceniają swoją satysfakcję z życia.
Badania te jednak wydają się sugerować, że abstrakcyjna “satysfakcja z życia” mierzona w kategoriach finansowych, od pewnego poziomu w stosunkowo niewielkim stopniu przekłada się na to, jak się na co dzień w tym życiu czujemy.
Czy liczą się kwoty względne, czy bezwzględne?
Ale konkretne kwoty pieniężne, na jakimkolwiek poziomie by ich nie ustalić, to dopiero jedna strona medalu. Bo okazuje się, że na naszą satysfakcję z ilości zarabianych pieniędzy wpływ mają także bardziej względne wskaźniki, do których się odruchowo odnosimy:
- Jak wyglądają nasze zarobki w stosunku do innych ludzi? Zwłaszcza do tych, których znamy.
Znów zasada kontrastu, która w finansach zdaje się odgrywać znacznie większą rolę, niż można by sądzić na pierwszy rzut oka.
Ktoś, czyje zarobki plasują się poniżej średniej krajowej, w oczywisty sposób nie będzie z tego zadowolony. Podobnie jak ktoś, kto zarabia co prawda relatywnie dużo, ale w swoim środowisku pracy najmniej ze wszystkich.
Jeśli chcesz czuć się szczęśliwy, uważaj więc, do kogo się porównujesz.
- Czy uważamy, że w przyszłości będziemy zarabiać więcej, niż zarabiamy teraz? Ekonomista Carol Graham wysunął tezę, że na samopoczucie ludzi większy wpływ mają ich oczekiwania co do przyszłości, niż ich bieżąca sytuacja finansowa.
Nawet więc, jeśli Twoja sytuacja finansowa jest w danej chwili nie najlepsza, ale widzisz realne perspektywy jej poprawy, możesz czuć się całkiem szczęśliwy.
Odwrotnie, niż osoba, która ma może w tej chwili lepszą sytuację od Ciebie, ale nie widzi perspektyw na dalszy rozwój, znajdując się w stanie stagnacji.
Najprawdopodobniej to Ty będziesz czuć się bardziej szczęśliwy, pomimo mniejszych dochodów.
Pieniądze kupią Ci szczęście, ale w określonej dawce
Biorąc pod uwagę przedstawione tu wyniki badań nad związkiem między pieniędzmi a szczęściem, wydaje się, że pogoń za pieniądzem ma sens do pewnego momentu. Pieniądze mogą – i kupią Ci szczęście – ale tylko pewną jego dawkę.
Zarabiaj dobrze, wybierz dobre konto bankowe, które pozwoli Ci wygodnie tymi pieniędzmi obracać i jeśli chcesz czegoś więcej w życiu, szukaj tego już poza wyciągami z tego konta.

